Przeskocz do tekstu
Czy wiesz że... W Lewinie przez prawie 300 lat istniał browar. Został zamknięty dopiero na przełomie XIX i XX wieku.

Śledztwo na dzwonnicy.

Sporządzono dnia: 02.08.2012 roku

   Śledztwo to pewnie przesada, ale jak nazwać żmudne odtwarzanie wydarzeń, które rozegrały się na kilkanaście lat przed moim urodzeniem, kiedy pierwszym i jedynym śladem jest stare i bardzo niedoskonale zdjęcie?

   A zaczęło się to dla mnie chyba w 2004 roku od wyłowienia w Internecie zdjęcia. Było bardzo niewyraźne, mocno kontrastowe, i przedstawiało fragment rynku w Lewinie oraz dzwony przygotowane do wywózki. Podpisu pod zdjęciem nie było.

   Moje pierwsze skojarzenia:

       Lewin, zima, na pierwszym planie zmartwiony ksiądz, a w tle niemiecki szyld warsztatu szewskiego. I pierwszy wniosek: Prawdopodobnie rok 1941-1942. Niemcy mają kłopoty na froncie. Zbierają gdzie popadnie metal na produkcję zbrojeniową. Po prostu dzwony padły ofiarą trwającej wojny. Znamy przecież przypadki burzenia i konfiskaty posągów i dzwonów, które szły do przetopienia na broń i amunicję. Pewnie od razu bym sprawę porzucił, ale z czystej ciekawości sprawdziłem swoje archiwum; czy mam jakieś informacje o tych dzwonach?

   I jak zwykle znalazłem odpowiedź w kronikach Josepha Köglera. Były trzy główne dzwony. Tak opisuje je kronikarz (tłumaczenie moje):

   „Na wieży kościoła znajdują się trzy cudownego brzmienia dzwony, które razem tworzą piękny, harmonijny dźwięk. Pierwszy z nich, zwany „Duży”, waży tylko siedem cetnarów, ale wykonany jest z dobrego materiału; odlany został w 1424 roku i zdobiony był gotyckimi (klasztornymi) napisami. Ale po 350 latach używania, rozpadł się w roku 1773 i ponownie odlano go rok później w Kłodzku, w ludwisarni mistrza Antona Schweigera. Obecnie znajduje się na nim napis: HAEC CAMPANA FUSA EST ANNO 1424 IN HONOREM DEI OMNIPOTENTIS, ET BEATE VIRGINIS, ET OMNIUM SANCTORUM, FRACTA 1774 DENUO REFUSA SUB PAROCHO ANTONIO ROTHER. /ten dzwon odlany w 1424 roku dla chwały Pana Wszechmogącego, świętej dziewicy Marii, i wszystkich świętych, rozpadł się i w roku 1774 odlany na nowo na zlecenie proboszcza Antona Rothera/.A poniżej napis: ANTON SCHWEIGER GOSS MICH. /Odlał mnie Anton Szweiger/.

     Średni dzwon odlany został w roku 1652 w mieście Arnau w Czechach(Hostinne koło Trutnova); jest na nim wizerunek świętego Archanioła Michała, a na obrzeżu następujący napis: IN HONOREM DEI, BEATAE VIRGINIS, AC S. MICHAELIS, NEC NON OMNIUM ANGELORUM ANNO 1652 FUSA. MARTIN SCHROETER VON ARNAU HAT MICH DURCH GOTTES HILF GEGOSEN. /Dla chwały Pana, Błogosławionej dziewicy świętego Michała i wszystkich aniołów odlano w 1652 roku/. Na górnym obrzeżu napis: IPSE DOMINUS IN VOCE ARCHANGELI ET IN TUBA DEI DESCENDET. AD THESS. 4 / Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej. List do Tesaloniczan 4/.

   Na małym dzwonie, który odlano w Kłodzku w roku 1768, znajduje się wizerunek Kłodzkiej Błogosławionej Marii, oraz inskrypcja: ANNO 1768 BENEDIC. REVERENDISS. AC ILLUSTRIS ANDREAS KAYSER. VIC. GEN. PRAG. ET EPIS. /w roku 1768 poświęcony przez wielebnego I sławnego Anderasa Kaysera, Generalnego Wikariusza I Biskupa Pragi/. Wyżej napis: PAROCHUS ANTON ROTHER, CONSUL FRANCISCUS STIEF.

   W prześwicie wieży wisiał jeszcze jeden mały dzwon, który brzmiał tylko wtedy, gdy ktoś umierał. Przypominał on pobożnym chrześcijanom że powinni poświęcić chwilę na modlitwę za duszę zmarłego. Zwano go „Dzwonem zmarłych”. Ufundował go w tym celu Johann Georg Radler, Kupiec z Lewina. Dzwon odlano w roku 1730.

   Ponadto na wieżyczce pośrodku dachu kościoła wisiała sygnaturka zwana poranną oznajmiająca wiernym że czas rozpocząć służbę Bożą.”

   Tyle o dzwonach napisał Kögler.Drugi kronikarz Lewina, Wilhelm Mader na temat dzwonów nie pisał nic. Należało więc przyjąć że w początku XX wieku stan ten nie uległ zmianie. Pozostała mi do wykonania tylko jedna rzecz - wizja lokalna.

   W lutym 2005 roku weszliśmy na dzwonnicę. Zastaliśmy tam dwa dzwony:

       Opisywany przez Köglera mały dzwon i inny – nie opisywany w żadnych dokumentach. Dzwon mały zawierał jedną dodatkową inskrypcję, o której nie mógł wiedzieć Kögler: UMGEGOSSEN VON W. GEITTNER IN BRESLAU 1869. Znaczyło to że w międzyczasie dzwon uległ uszkodzeniu i został odlany ponownie. Drugi dzwon ma tylko jedną inskrypcję; Nad biegnącym wokół dzwonu wieńcem stylizowanych liści widać napis: GEGOSSEN VON KLAGEMANN IN BRESLAU 1848.

I na tym zakończyła się na kilka lat moja przygoda z dzwonami.

W roku 2008 Pani Henryka Chaber udostępniła mi część swojego rodzinnego archiwum. Znalazłem tam między innymi dwa zdjęcia sygnowane przez Lewińskiego fotografa Franza Klimescha i wydawnictwo Voigtlander. Przedstawiało inne ujęcie poprzednio opisanej sceny wywozu dzwonów. Potwierdzało to na pierwszy rzut oka moją wersję o wywozie przez Niemców, ale… Jeden szczegół nie dawał mi spokoju; widoczny na zdjęciu oficer był w mundurze polskim.

   Stąd druga hipoteza:

       Dzwony wywieziono z Lewina już po wojnie. Franz Klimesch był tego świadkiem. Zdjęcia wywiózł do Niemiec i tam dopiero je opublikował. Zrobiłem kopie zdjęć i zacząłem męczyć pytaniami starszych mieszkańców Lewina. I powoli przyniosło to efekt. Księdzem ze zdjęcia okazał się polak. Pierwszy powojenny proboszcz Lewina, ksiądz Palka. Oficer ze zdjęcia pozostał nieznany. Ale zawęziło to poszukiwania do lat 1945-1947. Franz Klimesch został wysiedlony w roku 1947, więc zdjęcia pochodzą z okresu wcześniejszego.

   Nadal nie mam żadnego oficjalnego dokumentu potwierdzającego tę teorię, ale zebrane informacje nieoficjalne składają się w logicznie spójną i prawdopodobną wersję: Były to lata wprowadzania władzy polskiej na terenie „Ziem Zachodnich”. Lata zamieszania i improwizacji. Większość spraw załatwiało się na telefon. Nikt w tej atmosferze nie zawracał sobie głowy jakimś papierkiem. Wrocław był zniszczony. Czego Niemcy nie zdążyli ewakuować w głąb Rzeszy, zostało zniszczone podczas działań wojennych, a potem dodatkowo rozkradzione przez „krasnoarmiejców” i rodzimych szabrowników. Trzeba było wyposażyć od nowa wiele obiektów i urzędów. Między innymi siedzibę archidiecezji. Z Lewina oprócz dzwonów prawdopodobnie zabrano do Wrocławia część wyposażenia plebanii.

   A dwa wywiezione z Lewina dzwony wiszą teraz pewnie na wieży któregoś z Wrocławskich kościołów. Jednak szukanie ich tam przerasta moje skromne możliwości. Prawdziwość mojej hipotezy potwierdza pośrednio udział wojska w tej sprawie. Oznacza to bowiem że wykonywano oficjalne polecenia władz i nie była to akcja nielegalna. Może nawet przy okazji ktoś spłodził jakiś meldunek lub pokwitowanie. Ale jeśli nawet – dokument ten zatonął w mroku archiwów, przygnieciony stertą innych zapomnianych papierków.

   Zdjęcia: własne oraz Franz Klimesch.

   Bibliografia: Historische beschreibung der Königliche Immediastadt Lewin. Joseph Köglergeschrieben im Jahre 1793.

 

Sporządził: Witold Kisza

Do góry

JOHANNESKAPELLE

Sporządzono dnia: 02.06.2006 roku

W Lasku miejskim stoi kaplica pod wezwaniem św. JanaKapliczka podczas niedzielnego nabożeństwa. Nepomucena. Ufundował ją w 1727 roku młynarz z Jawornicy Dawid Walke. Plac pod budowę kaplicy dało bezpłatnie miasto. Budowę zakończono w roku 1730. Poświęcona została dnia 11 listopada przez Franza Andreasa Kaintza - ówczesnego dziekana Hrabstwa Kłodzkiego.

Kapliczka mimo niewielkich rozmiarów jest budynkiem masywnym. Zwieńczona małą wieżyczką z dzwonem, pokryta była początkowo kamienną dachówką. W środku znajdują się trzy ołtarze. Główny, poświęcony św. Janowi Nepomucenowi wykonał w 1733 roku na zlecenie Dawida Walke rzeźbiarz Karl Ilack z Kłodzka. Ławki i chór wykonał Franz Stephan, stolarz z Lewina. Początkowo kaplica posiadała drewnianą przybudówkę, w której zamieszkiwali stróże kaplicy. Pierwszy z nich, Dawid Knapp zmarł w 1738 roku.                                                    Sufit kaplicy.                      Ołtarz główny

 

 

 

 

 

 

 

Kaplica czynna jest do dnia dzisiejszego. W każdą niedzielę w południe odbywają się w niej nabożeństwa odprawiane przez proboszcza parafii Lewin.

Dodatkową ciekawostką jest fakt iż kaplica stoi przy skrzyżowaniu na którym według podań w 1345 roku spalono czarownicę Brodkę Duchacz.

 Kalwaria. Więcej zdjęć w galerii. Będąc w Lasku miejskim warto też przespacerować się po wzgórzu nad kaplicą. Na jego północnym stoku znajdzuje się Kalwaria. Scieżką trawersującą zbocze, po dosyć wygodnych schodkach terenowych możemy przejść czternaście stacji. Wszystkie stacje wykute są z piaskowca. W prostokątnych wgłębieniach w licu stacji umieszczono metakowe, odlewane płyty ze scenami pasyjnymi. Niepotrzebnie tylko – moim zdaniem, pomalowano te płyty farbą. Są chyba lepsze metody konserwacji.

Sporządził: Witold Kisza

Do góry

Parafia Lewin i kościół parafialny - krótka historia.

Sporządzono dnia: 09.08.2012 roku

Początkowo parafia Lewin należała do dekanatu w Dobrużce. Dopiero w roku 1558 po utworzeniu dekanatu w Kłodzku należącego do archidiecezji w Kóeniggratz przeszła w skład dekanatu kłodzkiego. Z tamtych lat nie zachowały się żadne zapisy o nazwiskach proboszczów tutejszej parafii. Znane jest jedynie imię księdza Jana, który władał parafią w latach 1340-1350. Później przez ponad 200 lat nie mamy żadnego nazwiska.
Pierwszym znanym nam proboszczem parafii Lewin przysłanym tu z dekanatu kłodzkiego był żonaty mnich Martin Moller rezydujący tu w latach 1558- 1567. Następnym był Wolfgang Ebener, który rozpoczął w 1567 roku rozbudowę kościoła. Poprzedni kościół zbudowany był z drewna i powstał prawdopodobnie na przełomie XII-XIV wieku. Na podstawie przywileju królewskiego nadanego w 1336 roku miasta miały utrzymywać kościół z podatków lokalnych i obowiązek ten spoczywał na miejscowych właścicielach ziemskich. W przypadku Lewina byli to panowie na homolach, którzy byli jednocześnie właścicielami miast Lewin i Duszniki. Oni też mianowali proboszczów na swoich ziemiach. Dopiero po upadku i likwidacji państewka Homolskiego i wcieleniu tych ziem do hrabstwa Kłodzkiego, obowiązek utrzymania kościoła przeszedł na miejscowy magistrat. Przebudowę kościoła zlecono Melchiorowi Neumannowi.
Następcą Ebnera został w 1582 roku ksiądz wyznania augsburskiego Adam Jordan. Jednak na podstawie edyktu cesarskiego z 1600 roku musiał w 1602 roku opuścić stanowisko proboszcza. Następni dwaj proboszcze katoliccy – Johann Flar 1613-1617, oraz Thomas Bolenius –1618r. również nie zdziałali wiele. Był to okres reformacji i na ziemiach należących do parafii pozostało niewielu mieszkańców wyznania katolickiego. Według opisu proboszcza Boleniusa cała parafia liczyła nie więcej jak 30 ludzi. W tym w Lewinie 18, w Jeleniowie 8, oraz po 2 osoby w Leśnej i Gołaczowie. Było to następstwo edyktu cesarza Rudolfa II, który w roku 1609 przyznał protestantom wolności religijne.
Kolejny proboszcz katolicki Dionisius Jurik został w 1618 roku wypędzony przez protestantów. Powrócił jednak w 1623 roku.
Następcą księdza Jurika został w 1624 r. Simon Peter Hanke. To on ponownie założył księgi i kroniki kościelne. I on jednak nie mógł urzędować spokojnie. W czasie najazdu szwedzkiego niejednokrotnie krył się w okolicznych lasach. Zmarł w wieku 59 lat w roku 1653 i pochowany został w Lewinie. Kościół parafialny w 1922 roku.

W latach 1653- 1680 proboszczem jest Frantz Christoph Klahr. Władał jednocześnie parafią w Dusznikach, która dopiero na trzy lata przed jego śmiercią otrzymała własnego proboszcza. W 1662 utworzył w Lewinie bractwo świętego Antoniego von Bauda. Za jego urzędowania przebudowano po raz kolejny kościół i zbudowano nową drewnianą parafię. Koszty budowy pokrył w dużej mierze z własnych środków proboszcz Klahr. Na rok przed śmiercią rozpoczął również budowę nowego kościoła filialnego w Zakrzu, ponieważ stary drewniany kościółek był już za mały i groził zawaleniem. Proboszcz Klahr zmarł w 1680 roku i pochowany został przed ołtarzem głównym w kościele lewińskim.

Jego następcą był Heinrich Erasmus Siegel 1680-1715. Wcześniej był proboszczem w Bystrzycy Kłodzkiej. W czasie jego urzędowania w 1681 r. rozbudowano prezbiterium, w 1691 r. wybudowano nową kancelarię. A w 1695 roku rozpoczęto budowę kaplicy w Jeleniowie. Kaplicę ufundował Johannes Heinrich von Alten w podzięce za cudowne ocalenie życia w wypadku z końmi. Kaplica została ukończona w dniu wszystkich świętych 1697 roku. W tym też roku powiększono i przebudowano wieżę kościelną. Raz o 9 łokci, a w latach następnych o kolejne 15 łokci. Jednocześnie wymieniono ławki, a także odnowiono drzwi i okna. W roku 1701 na własny koszt przebudowuje proboszcz plebanię, stawiając na miejscu dotychczasowej drewnianej masywny budynek murowany. W 1713 przebudowuje dzwonnicę w kościele w Zakrzu. Ukończono również budowę kaplicy w Jawornicy.

W dniu 17 listopada 1710 roku okradziono kościół. Złodzieje wynieśli srebrne naczynia i ubiory liturgiczne. Żadne źródła nie wspominają, czy sprawców kradzięży złapano. Proboszcz Siegel zmarł 22 stycznia 1715 roku na skutek nieszczęśliwego upadku z sań. Odniósł ciężkie obrażenia głowy i zmarł w przeciągu kwadransa.

W latach 1715- 1728 proboszczem jest Anton Oppenheimer. Był znany jako wspaniały gospodarz i rolnik. Za jego urzędowania zostały zagospodarowane ziemie należące do kościoła i powstał sad przy parafii. Wybudowana też zostaje kaplica w Lasku miejskim ufundowana przez Dawida Walke- młynarza z Jawornicy. Budowę rozpoczęto w 1727 a zakończono w 1730 roku.

Następnym znanym nam proboszczem jest Christoph Frantz Schneider/1798r.-1834r./. W 1805 przeprowadza remont organów kościelnych. Zmarł w 1834 roku i pochowany został przy wejściu do kościoła. Jego grób oznaczony jest prostą tablicą pamiątkową. Kolejnym proboszczem został urodzony 09 09.1801 r Anton Man. Postać bardzo zasłużona dla kościoła katolickiego. Przed objęciem funkcji proboszcza pełnił wiele innych odpowiedzialnych funkcji kościelnych. W czasie pełnienia obowiązków proboszcza był jednocześnie funkcję krajowego inspektora szkól w okręgu kłodzkim. Przeprowadza szereg kosztownych remontów i modernizacji w kościele lewińskim. Zmarł 29.08.1886 po 52 latach pracy duszpasterskiej. Pochowany w Lewinie.

August Anlauf Przybył do Lewina z Nowej Rudy. Nie są znane szczegóły jego wcześniejszej kariery. Wiadomo natomiast, że był człowiekiem bardzo nerwowym i konfliktowym. Przeniesiono go w 1889 roku do Koenigswalde. Zrezygnował z kapłaństwa i znalazł pracę w szpitalu w Radkowie, gdzie zmarł. Nagrobek proboszcza Proschke

Po nim proboszczem został Romuald Proschke. I na nim kończy się poczet proboszczów parafii Lewin. Nie dlatego nawet, że potem nie było parafii. Lecz dlatego, że kończą się źródła informacji. Ksiądz Proschke jest ostatnim opisanym proboszczem w książce Madera.
Potrafię skądinąd wymienić powojennych polskich proboszczów, ale już bez szczegółów. Pierwszym po wojnie był ksiądz Antoni Pałka. Po nim długie lata proboszczował ksiądz Dominik Milewski. Następny był proboszcz Jan Myjak. Następnie ksiądz Tadeusz Drozd.

Sporządził: Witold Kisza

Do góry

KOŚCIÓŁ EWANGELICKI W LEWINIE?

Sporządzono dnia: 26.11.2007 roku

Może i dziwnie to brzmi, ale Lewin – jak większość miast należących dawniej do Austrii, posiadał kościół ewangelicki. Krótki to, bo niespełna 50- letni epizod w historii miasta. Ale istnienie kościoła ewangelickiego w Lewinie jest faktem historycznym.

W 1582 roku proboszczem parafii katolickiej w Lewinie został ksiądz wyznania augsburskiego Adam Jordan. Jednak na podstawie edyktu cesarskiego musiał w 1602 roku opuścić stanowisko. Był to okres reformacji. W roku 1609 cesarz Rudolf II przyznaje ewangelikom swobody religijne. Lewinowi – jako miastu cesarskiemu funduje kościół. Stary kościół pozostaje w ręku katolików, choć pozostała ich tylko garstka. Według spisu proboszcza katolickiego Boleniusa było ich około trzydziestu. Z tego w Lewinie 18, w Jeleniowie 8, oraz po 2 w Leśnej i Gołaczowie.

Ufundowany przez cesarza drewniany kościół ewangelicki staje w rynku. Kogler podaje jego lokalizację: „w ogrodzie za budynkiem numer 3”. Dzisiaj nie istnieje nawet budynek numer 3. Na miejscu ogrodu stoją komórki należące do budynku nr1. Pierwszym proboszczem parafii ewangelickiej zostaje Adam Jordan. Jemu to zawdzięcza Lewin pierwszy przytułek dla biednych. Ale o tym będzie mowa w kolejnym rozdziale.

Kościół nie przetrwał jednak długo. Zostaje spalony w czasie wojny trzydziestoletniej. Po roku 1623 ilość mieszkańców wyznania ewangelickiego gwałtownie się zmniejsza. Większość zostaje zmuszona do opuszczenia Hrabstwa Kłodzkiego. Pozostali zagrożeni karami grzywny przechodzą z powrotem na wiarę katolicką.

Sporządził: Witold Kisza

Do góry
Zaluguj
~