Przeskocz do tekstu
Czy wiesz że... W latach 1840 - 1945 istniała w Lewinie fabryka czekolady.
Powrót

O spaleniu czarownicy.

Sporządzono dnia: 17.10.2009 roku

We wsi Kocioł żył na początku XIV wieku pewien garncarz imieniem Duchacz. Był spokojnym i pracowitym człowiekiem, ale jego żona imieniem Bródka słynęła w całej okolicy jako czarownica, która się z samym diabłem kumała. Gdy doszło to do uszu miejscowego proboszcza, ten postanowił odprawić nad nią egzorcyzmy. Bródka unikała wprawdzie spotkania, ale w końcu ksiądz natknął się gdzieś na nią i rozpoczął swoje modły. Na drugi dzień Bródka zmarła nagle. Jako czarownicę pogrzebano ją nie na cmentarzu, lecz na rozstajnych drogach, jak to było w zwyczaju.

Ale dopiero po jej śmierci zaczęły się dziać straszne rzeczy. Zmarła ukazywała się pasterzom pod postacią ogniem zionącej krowy, strasząc ich nocami i rozpędzając bydło. Z czasem zaczęła się też ukazywać w ludzkiej postaci, przybierając swoje własne oblicze lub oblicze innych ludzi; odwiedzała mieszkańców miasteczka i okolicznych wsi, rozmawiała z nimi, straszyła ich, a nawet przyprawiała o utratę życia. Chcąc temu zaradzić chłopi okoliczni wezwali doświadczonego człowieka, który wykopał zwłoki.

Okazało się, że zwłoki były nie uszkodzone, a czepiec, który zmarła miała na głowie, tkwił na wpół zżarty w jej ustach. Ciało przebito na wylot dębowym kołkiem (a wypłynęło przy tym tyle krwi, co z żywego człowieka) i zagrzebano z powrotem. Ale i po tym upiór nie przestał się ukazywać, strasząc i zabijając ludzi w okolicy; gdy ktoś przerażony padał na ziemię, zjawa deptała po nim, wyciskając zeń ostatni dech.

Wówczas wykopano zwłoki po raz drugi. I tym razem stwierdzono dziwną rzecz: zmarła trzymała w rękach wyciągnięty z ciała kołek. Spalono zatem ciało czarownicy a popioły zmieszano z ziemią i zagrzebano. Wtedy dopiero straszne zjawiska przestały się ukazywać i tylko w wyciu zrywającej się niekiedy wichury słyszeli mieszkańcy tych stron jakieś upiorne głosy.

 

Tłumaczenie to pochodzi z książki "Podania dolnośląskie" autorstwa Krzysztofa Kwaśniewskiego. Serdecznie dziękuję autorowi za zgodę na zacytowanienie tej legendy.

Sporządził: Witold Kisza

Zaluguj
~